Scrum Masterzy potrzebują superwizji?

Jacek i Agatka zapraszają Scrum Musterów do edukacji

To małżeństwo, które pracuje razem w jednej z międzynarodowych korporacji, chociaż w różnych działach. Mimo że mieli różne zadania i różne doświadczenia, w jednym byli zgodni: w ich firmie Scrum Masterzy są do niczego, a zarządzanie Agile jest kompletnie nieprzydatne.

Długie weekendy sprzyjają podtrzymywaniu relacji z bliskimi i znajomymi. Nic więc dziwnego, że i ja miałem okazję do spotkań na gruncie towarzyskim i rozmów na interesujące mnie tematy. Podczas jednej z nich poznałem – nazwijmy ich jak postacie z kreskówki – Jacka i Agatkę.

Para na codzień pracuje w tej samej, dużej firmie, choć w różnych działach. Wiele ich różni, ale w jednym się zgadzają – Scurm nie działa, a Scrum Musterzy w ich firmie są do niczego. Jak dowodzili, zarządzanie scrumowe dobre jest w działach IT, gdzie wszyscy pracownicy mają podobne zadania, więc gdy zajdzie potrzeba – mogą się wyręczać w obowiązkach. Tymczasem u nich, kontynuowali, każdy ze znanych im działów skupia specjalistów z kilku dziedzin, którzy mają różnorodne zadania, a zatem nie są w stanie wspierać się wzajemnie i wyręczać. Dopytywanii o szczegóły opisali swych Scrum Masterów jako osoby nieprofesjonalne i kierujące się tylko dobrem własnym, które organizują nic nie wnoszące spotkania, na których rozmawia się głównie o zwyczajach związanych z kolejnymi świętami i różnicach międzykulturowych. Strata czasu – podsumowali.

Od eventu do systemu

Rzecz jasna, nie mam okazji zweryfikować świadectwa Jacka i Agatki, jednak sama rozmowa skłoniła mnie do refleksji. Przede wszystkim, w ich relacji skupia się jak w soczewce kilka generalnych zarzutów zarówno indywidualnym wymiarze konkretnych przypadków zręcznego zarządzania, jak i również stereotypowego postrzegania samego procesu. Zapewne każde z oskarżeń posiadać może kilka wytłumaczeń, skupię się na jednym: niedostateczna edukacja. 

Oczywiście edukować trzeba nie Jacka i Agatkę. Ci mają prawo do swojego zdania, a obserwacje, które poczynili, zapewne mają w sobie wiele prawdy. Edukacji wymagają Scrum Masterzy zarówno ci początkujący, jak i ci, którzy od wielu lat udzielają się w zawodzie. Mam na myśli pewne systemowe ramy, które umożliwią trenerom zręcznego zarządzania stałe lub okresowe podnoszenie własnych kompetencji.

Pewnie że istnieje cała masa eventów, tedeksów czy bardziej swojsko brzmiących zjazdów, na których osoby mniej lub bardziej szanowane w środowisku sprzedają swoje dobre praktyki. Samo zjawisko jest tyleż owocne, co wyrywkowe. Nie oszukujmy się, uczestniczą w nich Ci, którzy chcą, którzy się ciekawią, których to kręci. A co z resztą? Dlatego nawołuje do bardziej systemowego potraktowania problemu. A żeby nie być tylko „krzykaczem”, sam mam nadzieję włączyć się do tego systemu edukacji permanentnej Scrum Masterów. 

Lekarzu ulecz się sam – superwizja Scrum Mastera?

Otóż warto Scrum Masterów wyposażać w odpowiednie kompetencje… zanim pomyślą, że mogą wykonywać taki zawód. Jeśli potraktować edukację szkolną jako okazję do zdobywania wiedzy, nabywania umiejętności i kreowania postaw – uda się z całej gamy wyłuskać szereg kompetencji dobrego Scrum Mastera. Dlatego też w edukacji szkolnej można myśleć o trojakim wykorzystaniu idei zręcznego zarządzania. Po pierwsze, przez dyrekcję jako sposób na zarządzanie szkołą. Po drugie, przez nauczycieli jako forma zarządzania projektem edukacyjnym lub społecznym. I wreszcie, najbardziej interesujący nas w kontekście problemu „wywołanego” przez Jacka i Agatkę, przypadek, jako narzędzie kształcące podczas zajęć szkolnych szereg kompetencji u uczniów.

W zasadzie w ramach prawie każdego przedmiotu można mieć pomysł zajęć, w których uczniowie pracując w określonych ramach organizacyjnych, jednocześnie nabywają szereg kompetencji charakterystycznych/potrzebnych dla pracowników zmagających się z wieloma zadaniami w krótkim czasie. Odpowiednia komunikacja, liderowanie zadaniu/om, myślenie dywergencyjne (umiejętność spojrzenia z nowego punktu widzenia na stary problem), kreatywność, facylitacja to kolejne z umiejętności, które można nabyć zanim zostanie się Scrum Masterem. 

Aby nauczyciele byli w stanie podołać takim obowiązkom, sami powinni zaznajomić się z odpowiednią wiedzą. Nie jest to zadanie szczególnie akrobatyczne. Obecnie coraz bardziej trendy w edukacji jest przyjmowanie nowych filozofii uczenia implementowanych spoza obszaru oświaty. Odejście od tak zwanego pruskiego modelu uczenia staje się coraz powszechniejsze.

Na innym poziomie może warto pomyśleć o superwizji Scrum Masterów. Mogliby oni w zależności od własnych potrzeb i rekomendacji superwizorów uczestniczyć bądź z zajęciach nakierowanych na dobrostan psychiczny trenera, bądź na podniesienie własnych kompetencji zawodowych. Istnieją różnego rodzaju podmiotu oferujące takie lub zbliżone usługi. Warto aby kadra menedżerska firm znała ich adresy i wysyłała na specjalistyczne szkolenia/kursy/zajęcia niedoskonałych lub wypalonych Scrum Masterów.

Chętnie widziałbym się w roli takiego Edukatora. Przecież Jacek i Agatka chcieliby mieć poczucie, że organizacja ich pracy zmierza w dobrym kierunku.

Autor: Maciek Pabisek, nauczyciel i uczestnik VI edycji Szkoły Agile

Podoba Ci się ten tekst?
Udostępnij go znajomym!
Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Czytaj kolejny lub przedni tekst
w tej kategorii
Szkoła Agile
Odkryj w sobie agile

Zaciekawiły Cie zwinne metody pracy?

Weź udział w niezwykłym programie rozwojowym. Zapraszamy do Szkoły Agile!